hejtowanie

Haters gonna hate – zjawisko hejtu jest dziś znane każdemu. Zanim Internet opanował nasz świat panował hejt, ale w nieco innym wydaniu. Obecnie z hejtem spotykamy się każdego dnia. Dlaczego hejtujemy i jesteśmy hejtowani?

Nienawidzić – jak to łatwo napisać

Internet czy ogółem mówiąc media stanowią idealne miejsce dla przekazu. Nie zawsze jest on pozytywny, a nawet jeśli, to bywa przecież komentowany. Negatywne komentarze to dziś chleb powszedni, a ludzie związani z mediami każdego dnia są poddawani opinii publicznej. Wystarczy jedno zdjęcie, wpis na portalu społecznościowym czy artykuł, by wylała się fala hejtu. Sięgają do semantyki, hejt jednoznacznie kojarzony jest z nienawiścią. Hejter to przecież ktoś, kto nienawidzi, krytykuje, ale w negatywnym znaczeniu. Nie ma pozytywnych hejterów. Ze zjawiskiem walczą wszyscy, ale trudno powstrzymać ludzi, którzy w sieci pozwalają sobie na wszystko, często kosztem innych.

Wystarczy jeden viral

Viral to nic innego jak coś, co roznosi się w tempie błyskawicznym i wcale nie chodzi nam o bakterie grypy. Viralem może być komentarz, mem czy filmik, który w sieci zaczyna niespodziewanie żyć swoim życiem. W krótkim czasie nabijane są liczniki wyświetleń, a wraz z nim rośnie liczba hejterów. I nawet pozytywne zjawiska bywają mocno hejtowane. Jeden taki viral może zniszczyć czyjąś opinię. A doskonale wiemy, że to co trafia do sieci, już w niej zostaje. Pozostaje więc nieprzyjemny posmak, który trudno usunąć.

Hejterzy w sieci – mocni w necie, słabi w realu

Osoby, które dzięki hejtowaniu wyżywają się w sieci, zwykle nie są już tak rozmowne i odważne w realnym świecie. Dlaczego ludzie hejtują? Jednym z powodów jest zazdrość i chęć bycia lepszym od innych. Hejterzy próbują udowodnić słowem, że są wyżej niż inni. Jednak tym co robią, pokazują zupełnie coś innego. Ludzka zawiść to przykre zjawisko, ale mocno obecne, szczególnie w sieci. Powodzenie i sukces innych skłaniają do wbijania tej przysłowiowej szpilki. W jakim celu wspierać, gratulować, życzyć jak najlepiej, skoro można odwrotnie? Internet daje nam anonimowość, a wraz z nią pewność siebie, czyli to, czego wielu osobom brakuje na co dzień. Nienawiść w Internecie ma swoje odbicie w kumulacji ludzkich frustracji i złości. Niektórzy zaś komentują dla samego faktu hejtowania, powielania społecznych schematów czy zemsty. Bywa i tak. Może to smutne, ale niestety prawdziwe.

Hejt nie pozostaje bez znaczenia. Przecież każde złe słowo jest skierowane w kogoś lub coś konkretnego. Odbiorca może zwrócić uwagę na hejt, co niesie za sobą różne skutki. Wszystko zależy od ludzkiej psychiki i spojrzenia na całe zjawisko hejtowania. Spójrzmy na drugą stronę – dlaczego jesteśmy hejtowani? Za to, że posiadamy talent, bądź za jego brak. Za piękno i za brzydotę – dosłownie za wszystko. I co byśmy nie zrobili i czego nie osiągnęli, zawsze znajdą się ci, którzy będą chcieli to zniszczyć.

InternetHejt będzie obecny, ale możemy z nim walczyć, nie pozostając obojętni na to, co zamieszczamy w sieci, w jaki sposób komentujemy czy krytykujemy. Słowa mogą zaboleć równie mocno w sieci, co w realu. Zanim więc kolejny raz prześlemy dalej kolejny filmik czy otworzymy forum, dobrze zastanówmy się nad tym, co może z tego wyniknąć.

Katarzyna Antos

6 KOMENTARZE

  1. Zazdrość, to ona napędza hejterów. Wielu ludzi nie potrafi pogodzić się z tym, że ktoś osiągnął coś więcej i po prostu atakuje taką osobę. Przykre to jest

    • Przykre. A ci hejtujący zamiast zająć się sobą niszczą życie innym. A przecież mogliby ten czas i energię poświęcić na zadbanie o siebie, o swoją karierę…. ale po co skoro hejtowanie jest prostsze.

  2. Wydaje mi się, że dodatkowo hejtowanie w sieci jest stosunkowo proste – nie musimy patrzeć tej osobie w oczy i chyba wiele osob nie zdaje sobie sprawy jaką tak naprawdę może krzywdę wyrządzić swoimi słowami… Ja zawsze staram się pisać tak, żeby nikomu przykrości nie zrobić, nikogo nie skrzywdzić, ale ja to dinozaurem jestem 😉

    • Ja wierzę, że karma wraca i Ci hejtujący kiedyś mogą na własnej skórze się przekonać jak to boli.
      Nie rozumiem jak można karmić się dogryzaniem innym i czemu ludziom sprawia to przyjemność. Nigdy tego nie pojmę…

      • Niektórzy tym się karmią, ale chyba najbardziej jednak zatruwają swoje własne życie, którego sensem jest dogryzanie innym. Ale zapominają w tym wszystkim o własnych potrzebach, o skupieniu sie na sobie.
        A widok starszych Pań, które co niedziela składają ręcę w modlitwie siedząc w pierwszym rzędzie, aby ksiądz je zauważył…. które po wyjściu z Kościoła plują jadem – żenada. To taka troszkę inna wersja hejtu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ