Felietony Styl życia

Zamrożona przed wiosną – felieton

Cześć, mam na imię Dominika i jestem uzależniona. Znam daty i godziny emisji, pamiętam o terminach przerw w nadawaniu, pory roku wyznaczają dla mnie premiery kolejnych sezonów, obchodzę żałobę po tych, których produkcja została zatrzymana…

Cześć, mam na imię Dominika i jestem uzależniona. Znam daty i godziny emisji, pamiętam o terminach przerw w nadawaniu, pory roku wyznaczają dla mnie premiery kolejnych sezonów, obchodzę żałobę po tych, których produkcja została zatrzymana…

Tak, jestem uzależniona od amerykańskich produkcji serialowych, a co więcej – nie chcę się z tego leczyć. Nic tak nie łagodzi dwugodzinnego prasowania, jak świadomość, że w tym czasie da się upchnąć dwa i pół odcinka „Homeland”, niemal trzy odcinki „Chirurgów”, cztery epizody „Słowo na R” i sześć „Dwie spłukane dziewczyny”.

Rzeczywistość serialowa pomaga zminimalizować upierdliwość codzienności czyniąc ją bardziej znośną. Czasem odgrzebuję dawno już zdjęte z anteny hity żeby zapomnianym niemal postaciom nie było przykro. Chociaż tyle mogę dla nich zrobić za towarzyszenie mi w wykonywaniu jednej z najbardziej znienawidzonych czynności domowych.

Chyba najczęściej wracam do „Przyjaciół”. W jednym z odcinków Rachel znajduje w zamrażalniku lodówki „Lśnienie” Stephena Kinga. Joey tłumaczy jej, że powieść jest zbyt straszna, żeby trzymać ją byle gdzie, więc wylądowała w „bezpiecznym miejscu”. Ponieważ Rachel nie zna tej przerażającej lektury, a bardzo jest jej ciekawa, zamienia się z przyjacielem na książki. On pożycza jej straszliwą powieść mieszkającą w jego zamrażalniku, a ona jemu czytane właśnie przez nią „Małe kobietki”.

W finale historii „Lśnienie” dostaje do towarzystwa w krainie wielkiego lodu właśnie „Małe kobietki”. Obie zostały uznane za równie przerażające. A dlaczego?

Pamiętacie los biednej, grającej na fortepianie, uroczej Beth? No właśnie. Jeśli nie, to podpowiem – nie było kolorowo. Nie dziwię się Joeyowi. Do zamrażalnika z tym tomem! Sama natychmiast po skończonej lekturze do swojego zamrażalnika schowałam „Trafny wybór” J.K. Rowling, by pod tacką z kostkami lodu znaleźć płytę DVD z filmem „Pamiętnik”.

Przez ten film ryczałam jeszcze dwie godziny po seansie. Jak to dobrze, że nie wpadłam na pomysł, żeby obejrzeć draństwo w kinie, tylko spokojnie poczekałam aż wyjdzie na płycie! Pechowa płyta, szybko przeniosła się do apartamentu na ostatnim piętrze lodówki. Chętnie dokwaterowałabym jej jeszcze parę innych lektur i filmów, w których mój ulubiony bohater ginie w głupi czy niesprawiedliwy sposób.

Puszczam wodze fantazji i myślę o tym, jak doskonale bym się poczuła zamrażając swoje wyciągi bankowe, wszystkie rozstania, złamania serca, obite kolana moich synów, nieudane serniki, stłuczki, zniszczoną przez kuriera śliczną lampę z lat 50-tych i wszystkie myśli o kredycie hipotecznym.

Niestety zamrażalnik mam mały i zalegają w nim niedorzecznie duże zapasy mrożonego szpinaku, które trzymam na wszelki wypadek.

A mogło być tak pięknie…

Może trzeba kupić lodówko-zamrażarkę? A potem, do tej wypasionej, idiotycznie drogiej szafy ze stali (dla której musiałabym zdemontować połowę swojej kuchni i wziąć spory kredyt) *włożyłabym wydruk zestawienia należności względem ZUSu*…

Z moim myśleniem zsynchronizowała się pogodsa: dziś rano, kiedy przekręciłam kluczyk w stacyjce, mój samochód (Stefan!) *pokazał na wyświetlaczu minus dziewięć i pół stopniav. Moje miasto stało się wielkim zamrażalnikiem. Wszystko zasypał śnieg, kierowcy po raz pierwszy od dawna jeżdżą przepisowo. Pięćdziesiąt kilometrów na godzinę to w tych warunkach brawura!

– Cóż to za wspaniała okazja! – myślę, stojąc w gigantycznym korku.

Nareszcie mogę zamrozić wszystko, co tylko przyjdzie mi do głowy. Każdy powód do smutku, albo niezbyt radosnych refleksji – na minus dziewięć i pół z nim! Wszystkie nieprzepracowane i błagające o spotkanie z terapeutą problemy – na krę płynącą po Odrze! Od razu lepiej. Lekko! Przyjemnie!

z drugiej strony – zimno, jak diabli, ale mnie nie zrażają drobne minusy. Jak skończę zamrażać, to i w nich znajdę plusy, bo przecież mróz jest fantastyczny!

Nie zgodziliby się ze mną Brytyjczycy którzy na początku tego roku, przy minus trzech wpadli w panikę. Pozamykali szkoły i wykupili ze sklepów żywność w konserwach… ale co oni się tam znają.

Niechaj będzie lodowato i mroźnie! Mrożone zaraz po zerwaniu warzywa są podobno zdrowsze niż niektóre świeże. No i bez mrożenia nie można byłoby jeść bobu w styczniu. Niskie temperatury opóźniają powstawanie zmarszczek, krioterapia jest szalenie pomocna w leczeniu całej listy schorzeń, a sporty uprawiane na śniegu bardzo przyjemne. Zimo, witaj ponownie!

Siedzę tak i dodaję kolejne pozycje do zamrożenia i powoli zaczynam szczękać zębami. Czuję, że sztywnieje mi tyłek i zaczynają drżeć ramiona. Stefan się jeszcze nie zagrzał i zanim to nastąpi, mam okazję osobiście doświadczyć kuracji, której chcę podać swoje lęki i problemy.

Tymczasem temperatura spadła poniżej dziesięciu i myślę o tym, że mam, czego chciałam, zima pierońska jednak nadeszła. Prawdę powiadają bohaterowie „Gry o tron”, ciągle powtarzając, że „nadchodzi zima”… Ja tu korzystam z dobrodziejstw zamrażania problemów, a oni im więcej mają zimy tym więcej stworów, co chcą ich zeżreć. Niesprawiedliwe to w sumie. Ale przyjemnie się ogląda.

Zmieniają się światła, w końcu ruszam i odkrywam, że nie chcę już zimy i wielkiego zamrażalnika, chcę już wiosnę i to już teraz, natychmiast! Chrzanić mrożonki problemowe. Rozwiążę, co chcecie, zanim zdąży odtajać i stawię czoła wszystkiemu. Tylko niech ta zima się już skończy!

Bo widzicie, z tego wszystkiego przypomniało mi się, że następny sezon „Gry o tron” zaczyna się 31 marca…

O autorce

Dominika Hilszczańska ma wiedzę tak ogromną, że mogłaby spokojnie obdzielić nią trzy osoby i w zadziwiający sposób łączy w sobie upodobanie do klasyki i popkultury. Jest doskonałym przykładem na to, że mądry człowiek z wszystkiego jest w stanie nauczyć się czegoś mądrego – nawet z amerykańskiego serialu.

Zachęcamy do lektury pozostałych felietonów pani Dominiki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *