Psychologia

Rany z dzieciństwa, które wciąż bolą

Rany z dzieciństwa

Юлія Дубина z Unsplash

Choć każde dziecko zasługuje na dobrych rodziców i szczęśliwe dzieciństwo, to nie wszyscy przychodzą na świat w odpowiedniej rodzinie. Zdarza się, iż matka czy ojciec okazują się uzależnieni, zaburzeni lub niewydolni wychowawczo. Popełniają też błędy, które pozostawiają trwały ślad w naszej psychice. Czasem rany z dzieciństwa bolą przez całe życie, chyba że sobie uświadomimy ich istnienie i podejmiemy stosowne działania.

Spis treści:

  1. Nieuświadomione rany z dzieciństwa a przesadzone reakcje
  2. Jak działają triggery emocjonalne, czyli wyzwalacze?
  3. Dysfunkcyjne schematy z dzieciństwa sprawiają, że reagujemy przesadnie do okoliczności
  4. Niezabliźnione rany z dzieciństwa a psychoterapia
  5. Nadmierne zabieganie o uwagę
  6. Jak wyrażać swoje potrzeby w zdrowy sposób?

Nieuświadomione rany z dzieciństwa a przesadzone reakcje

Nieuświadomione rany z dzieciństwa często sprawiają, że reagujemy niewspółmiernie do okoliczności. Np. koleżanka z pracy zapytała nas, czy zrobiłyśmy już projekt dla klienta. To całkowicie normalne zachowanie, jednak nam jawi się jako próba kontroli albo podejrzenie o brak kompetencji/lenistwo. Złośliwie odpowiadamy jej, że już dawno wysłałyśmy plik do klienta i czekamy na jego akceptację. W gruncie rzeczy to nie pytanie koleżanki było złe i niosło ze sobą podejrzane intencje. Ono zadziałało jako trigger emocjonalny, czyli wyzwalacz emocji z przeszłości. Jeśli nasi rodzice byli nadopiekuńczy i ciągle dopytywali o wszystko, czy umyliśmy zęby, odrobiliśmy lekcje, zjedliśmy obiad, każde neutralne pytanie możemy odbierać jako próbę ograniczenia wolności.

Jak działają triggery emocjonalne, czyli wyzwalacze?

Powyższy przykład wydaje się stosunkowo łagodny. Czasem rany z dzieciństwa, na które ktoś przez przypadek nasypie soli, palą żywym ogniem i wówczas wpadamy w szał. Np. partner zwraca nam uwagę, że lepiej wyglądamy w czerwonej sukience. Robi to całkowicie normalnie i nie jest to zakamuflowana przemoc psychiczna. My jednak wybuchamy złością, mamy ochotę rzucić w niego talerzem. W dzieciństwie bowiem ciągle spotykałyśmy się z brakiem akceptacji ze strony ojca. On zawsze miał wobec nas jakieś zarzuty.

Dysfunkcyjne schematy z dzieciństwa sprawiają, że reagujemy przesadnie do okoliczności

Czasem, gdy powracamy do sytuacji, w których niespodziewanie wybuchłyśmy, dostrzegamy, że nic takiego się nie stało, a nasza reakcja okazała się przesadzona. Niemniej czasem logika przegrywa w starciu z emocjami. Jakaś sytuacja tak bardzo odnawia rany z dzieciństwa, że nie potrafimy się powstrzymać przed ostrą reakcją.  Warto to jednak przepracować, aby w przyszłości nikogo nie krzywdzić swoją postawą i nie psuć dobrych relacji z innymi ludźmi.

Niezabliźnione rany z dzieciństwa a psychoterapia

Niezabliźnione rany z dzieciństwa warto przepracować u psychoterapeuty. Trzeba zastanowić, co łączy wszystkie sytuacje, w których wybuchamy. Może źle czujemy się, gdy inni próbują nam coś zasugerować, bo traktujemy to jako atak? Jeśli wychował nas narcystyczny ojciec, prawdopodobnie często narzucał nam zdanie, jego musiało być na wierzchu. On hamował naszą autonomię i teraz namiętnie jej bronimy. Zapominamy, że zawsze możemy wyrazić sprzeciw w bardziej kulturalny i spokojny sposób. Nie musimy przy tym krzyczeć czy się awanturować.

Nadmierne zabieganie o uwagę

Rany z dzieciństwa często wynikają też z zaniedbań rodzicielskich. Jeśli rodzice zawsze zajmowali się młodszym rodzeństwem, a dla nas nie mieli czasu, źle reagujemy, gdy koleżanka odwoła spotkanie, partner musi odwiedzić swoją mamę w weekend, a klient nie odpisuje na naszego maila. Znowu czujemy się zepchnięte na ostatni plan, mało ważne i nielubiane. Możemy wówczas urządzać awanturę lub nadmiernie zabiegać o uwagę, co dla otoczenia może okazać się męczące.

Jak wyrażać swoje potrzeby w zdrowy sposób?

Musimy sobie uświadomić, że bezinteresowna miłość to zadanie dla naszych rodziców. Pełne zainteresowanie powinna okazywać nam matka w pierwszych latach życia. Później jednak ludzie nie muszą stawiać nas na pierwszym miejscu. Mają też swoje rodziny, znajomych, pracę czy pasję. Nie oznacza to jednak, że jeśli partner nie spędza z nami każdego wolnego wieczoru, to z pewnością nas nie kocha. On po prostu chce podzielić swój czas między różne ważne osoby. Możesz go zawsze poprosić o więcej uwagi i wytłumaczyć, że czujesz się zaniedbywana. Nie rozpoczynaj jednak swojej wypowiedzi od oskarżeń w stylu: ty zawsze nie masz dla mnie czasu, bo go do siebie zrazisz. Konflikt w związku murowany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *